(Nie)typowa nauka

Renata Racinowska, 6 grudnia 2019

Dla dzieci temat był w sumie prosty i czytelny: przygotuj prezentację książki, którą ostatnio przeczytałeś (przeczytałas) i do której przeczytania chciałbyś (chciałabyś) zachęcić innych.

Dla mnie z kolei temat okazał się przyczynkiem do rozmyślań nad sprawami wcale nie prostymi: szacunkiem, konsekwencją własnych działań i brakiem ocen w Sparku.

Ale po kolei…

Oprócz lektur, o których wspólnie z dziećmi rozmawiamy i których tytuły wybieramy (niech Czytelnika nie dziwi, że używam liczby mnogiej: w grupie 1-3 jest nas trzy i działamy razem), dzieciaki mają też okazję pokazać innym, jakie książki one lubią czytać. O tym, że każdy będzie mógł swoją książkę przedstawić (w formie szeroko pojętej prezentacji), grupa dowiedziała się około miesiąca przed terminem. Kiedy termin prezentacji zbliżał się wielkimi krokami, w sali zawisły trzy kartki: na każdej zapisana była proponowana data i miejsce na wpisanie nazwisk. Każdy mógł wpisać się na jedną z list, decydując się tym samym na zaprezentowanie swojej książki w tym, a nie innym terminie.

Do tego momentu sprawy toczyły się bez większych komplikacji, listy powoli się zapełniały, nieco szybciej zbliżał się tydzień prezentacji (co ciekawe, choć w sumie nie dziwne, najszybciej zapełniła się lista z terminem ostatnim… 😉).

Proszę pozwolić mi teraz krótko zreferować stan list na poniedziałek, pierwszy z trzech terminów. Otóż, jak stwierdziła “szanowna komisja”, lista na poniedziałek wiała, że tak powiem obrazowo, pustkami, podczas, gdy listy na środę i piątek były już wypełnione po brzegi. Wniosek? Nie wszyscy się na listę wpisali, a terminów dalszych niż “dzisiaj” nie było.

I tutaj zaczyna się dylemat osób dorosłych, czyli między innymi mój.

Dzieci, które nie wpisały się na listę nagle zauważyły swoją mało komfortową sytuację: na “dzisiaj” nie są przygotowane, a na dalsze terminy nie ma już miejsca. Nie mniejszy dyskomfort odczuwałyśmy my – jak tą sprawę rozstrzygnąć, żeby docenić i uszanować pracę i odpowiedzialność tych, którzy zapisali się na określony termin i przygotowali prezentację na czas i jednocześnie pozwolić pozostałym odczuć konsekwencję swojego działania?

W szkole “normalnej” sprawa byłaby prosta i jasna, a wychowawczyni mogłaby w spokoju ducha i poczuciu spełnienia obowiązku skończyć dzień. Dzieci, które zrobiły prezentację na czas, otrzymałyby “informację zwrotną” w skali, dajmy na to, od 3 do 6 (to chyba oczywiste, że nie każdy zrobiłby tak, żeby podobało się nauczycielce, a w przypadku Iksa widać przecież gołym okiem, że pracę zrobili za niego rodzice). Osoby, które się na listę nie wpisały, otrzymałyby, a jakże, ocenę niedostateczną, być może z informacją, że pracę mają bezwzględnie nadrobić. Po wszystkim tym uczniowie nauczyliby się pewnie, że nie opłaca się nie wpisywać na listę, bo potem dostaje się za to zły stopień. Koniec, kropka, sprawa załatwiona, kłaniam się nisko.

W Sparku ocen nie ma, w związku z czym trzeba trochę pomyśleć 😉. Zbierzmy dane z perspektywy wartości i spraw ważnych w Sparku:

  • Szacunek: na pewno należy się wszystkim: i tym, którzy wywiązali się ze swojego zobowiązania i tym, którzy tego nie zrobili – sprawa jasna;
  • Zaangażowanie: z całą pewnością nie wszyscy w grupie zaangażowali się w działanie,
  • Docenienie: wszyscy, zarówno dzieciaki, jak i my – dorośli – uczymy się w Sparku doceniać wysiłek, zaangażowanie innych osób; chcemy ten wysiłek dostrzegać i umieć powiedzieć o nim danej osobie;
  • Szukanie rozwiązań: niewątpliwie trzeba było takowe znaleźć…

Nasza “burza trzech mózgów” znalazła pewną możliwość. Każdy, kto wpisał się na listę i przygotował na czas, dostanie swój czas w pełnym wymiarze – bez “wciskania” osób spoza listy między ich prezentacje. Byłoby to, w naszym odczuciu, po prostu nie fair. Z kolei osoby, które nie zadbały w odpowiednim czasie o to, żeby wywiązać się ze swojego zadania, też powinny mieć oczywiście możliwość prezentacji swojej książki – wydawało nam się jednak, że nie może się to dziać kosztem czasu zajęć tych dzieci, które wywiązały się ze swojego zadania. Wpadłyśmy więc na pomysł, żeby dzieci te prezentowały książkę w środę projektową (a więc kosztem tylko i wyłącznie swoich zajęć) w gronie tylko tych osób, które podobnie jak prelegent z zadania się nie wywiązały. W tym czasie pozostałe dzieciaki będą miały projekty, zgodnie z planem. Z szacunkiem, umożliwiając zaangażowanie się wszystkim dzieciom, z możliwością bycia docenionym dla każdego.

Powiedziałyśmy o naszym pomyśle całej grupie, pytając ich o zdanie. Po dopytaniu o szczegóły (oczywiście 😉) dzieci jednogłośnie przyjęły naszą propozycję.

Czego z kolei w tym przypadku mogły nauczyć się dzieci? Mhm, pomyślmy… Może tego, że nawet jeśli o czymś zapomną, to nie skreśla to ostatecznie ich szansy na bycie docenionym? Że nie jest się wtedy krytykowanym, tylko zaproszonym do szukania rozwiązań? A może tego, że jeśli ma jakieś zadanie do wykonania, to ważne jest zaangażowanie? Że jeśli się do czegoś zobowiązuje, to ktoś kiedyś zapyta o to zobowiązanie i będzie oczekiwał rezultatów? A może będzie to cegiełka do budowania przekonania, że szacunek należy się każdemu, bez względu na to, czy jest w czymś doskonały bardziej czy mniej?

Jak Państwo myślą?

Renata Racinowska – od sierpnia 2018 roku pracuję w Spark Academy z grupą 1-3. Będę pisała tutaj regularnie (i z przyjemnością) o swoich obserwacjach, przemyśleniach i doświadczeniach w pracy ze “Sparkowcami” – zarówno tymi młodszymi, jak i starszymi. Mam w planie miło spędzać tutaj czas i Państwa też do tego namawiam. Bez zbędnego przedłużania – po prostu zapraszam 🙂

wróć
Dalej