Menu Zamknij

Trudny temat

Przyszedł najwyższy czas, żeby wyłożyć kawę na ławę. Nie dla wszystkich będzie to prawda łatwa i przyjemna, pewnie wielu z Was chciałoby usłyszeć coś innego, coś łatwiej przyswajalnego. W końcu mówi się na mieście, że w szkołach prywatnych jest łatwiej, że jak się zapłaci, to można oczekiwać wszystkiego. Zresztą – czego to na mieście nie mówią, usłyszeć można sporo ciekawych informacji. Mówią na przykład, że jak dziecko ma problemy w szkole państwowej, to w szkole prywatnej mu te problemy spod nóg usuną i naukę ułatwią. Mówią też, że w takich szkołach na każdy problem dziecka cała masa specjalistów potrafi znaleźć rozwiązanie, które wyciągnie dziecko z jego wszelkich trudności. Podobno te szkoły przyjmują pod swoje dachy wszystkie te dzieci, które są “leniwe”, “mało rozgarnięte”, “nie rozumiane przez otoczenie”, a nawet takie z dysleksją i ubytkami w uzębieniu. Słyszałam, że tam dbają, chuchają, bez końca z dzieckiem rozmawiają i wszelkie jego potrzeby indywidualne w swej pieczy mają. 

No tak…

Nie wiem, czy i co słyszeliście o Sparku, jeśli jednak było to coś w stylu, co owe wieści gminne niosą, to muszę Was, mili Państwo, rozczarować. Otóż Spark wcale nie jest szkołą łatwą. Tak, wiele można o tej szkole powiedzieć – na przykład, że pracują tutaj ludzie serdeczni i uważni na potrzeby swoich uczniów. Prawdą będzie też stwierdzenie, że duży nacisk kładzie się tutaj na budowanie dobrych relacji między człowiekiem a człowiekiem, bez względu na wiek, doświadczenie czy wzrost. Faktem też jest, i owszem, że w szkole nie ma dzwonków, nie ma stopni, a zdanie uczniów  – w sprawach ich dotyczących – jest brane pod uwagę. Tak, można powiedzieć, że atmosfera tutaj jest luźna, przyjazna, a ludzie mówią do siebie na “ty”, wszystko to jednak wcale nie znaczy, że Spark jest szkołą łatwą. Mili Czytający, nie mogę tego przed Wami dłużej ukrywać, powiem to teraz głośno, wyraźnie i z pełną odpowiedzialnością za swoje słowa – Spark to szkoła całkiem trudna.

Proponuję potowarzyszyć jednemu z uczniów z grupy 1-3. Niech będzie to dziewczyna, niech ma 7 lat, a imię jej niech będzie Kasia*, no bo czemu nie. Myślałeś, że w Sparku jest łatwo? Jesteś przekonana, że tutaj wyciągną dziecko z każdego problemu?  Ha! Zapraszam, pobądź dzisiaj ze mną i z Kasią, bo mam przeczucie, że po tym dniu zmienisz o naszej szkole zdanie.  

Od Kasi oczekuje się, że przybędzie na zajęcia punktualnie. Codziennie, z wyjątkiem śród, grupy 1-3 zaczynają dzień od kręgu. Tematy tam poruszane – czy to z inicjatywy nauczycielki czy też z potrzeby uczniów – są bardzo ważne i nie jest dobrze, jeśli rozmowa jest przerywana przez osoby spóźniające się. W przypadku spóźnienia ważne jest, żeby Kasia weszła cicho i zajęła miejsce w kręgu – uczy się szanować czas innych osób. Na kręgach Kasia ćwiczy swoje umiejętności intra- i interpersonalne. Czasami wymaga to rozmowy na trudne tematy. Jeśli Kasia sprawiła komuś przykrość swoim zachowaniem, musi wziąć za to odpowiedzialność. Nikt nie powie Kasi, co ma robić, nikt nie będzie zmuszał jej do przepraszania drugiej osoby – Kasia po wysłuchaniu potrzeb drugiej osoby razem z nią sama wymyśla i przyjmuje rozwiązanie, które pomoże naprawić wyrządzoną komuś krzywdę. Nie ma tu sędziego, który wskazując winnego i wymierzając karę tak naprawdę ułatwia uczniom życie – jeśli ktoś potrzebuje od Kasi wyjaśnienia, Kasia musi znaleźć czas na to, żeby tej osoby wysłuchać. 

Po kręgu Kasia wraz z innymi ma zajęcia z matematyki i języka polskiego, a po przerwie śniadaniowej zaczyna kolejne zajęcia z IPC*. Zajęcia te wymagają od Kasi odpowiedzialności i samodzielności. Już od pierwszych godzin w szkole uczy się, że może wybrać, czy chce w danym dniu ćwiczyć umiejętności z zakresu matematyki czy języka polskiego. Nie oznacza to jednak, że może robić co chce – to byłoby zdecydowanie za łatwe. Kasia dokonując wyboru nie tylko podejmuje decyzję, co będzie ćwiczyć, ale też wywiązuje się z podjętego zadania. Nie, nie dostanie za to oceny, nie będzie “słoneczka” czy pochwały do dzienniczka, nikt też nie będzie porównywał jej pracy z innymi. To by pewnie ułatwiło zrobienie zadania, na które nie ma się ochoty, prawda? Tylko że tutaj nikt niczego Kasi nie ułatwia, ona podejmuje się wykonania zadania, ponieważ od samego początku słyszy i uczy się, że w Sparku oczekuje się od uczniów zaangażowania.

Podobnie na IPC. Kasia i jej koledzy nie mają podręczników i ćwiczeń, nie ma zestawu zadań, które trzeba rozwiązać według jakiegoś klucza. Nauczycielka nie podchodzi do każdego, nie wskazuje “o, tu masz błąd – popraw”, nie pomaga krok po kroku, jak dojść do rozwiązania. To wprawdzie byłoby łatwe rozwiązanie, z tym, że Spark wcale łatwą szkołą nie jest. W Sparku to zadaniem ucznia jest zmobilizować się do pracy. Kasia dowiaduje się, jaki jest cel zajęć i jej zadaniem jest podjąć próbę osiągnięcia tego celu. Może pracować sama, może pracować w zespole. Może korzystać z książek, z internetu, musi odszukać potrzebne informacje, przeczytać je, opracować, przedstawić rezultat swojej pracy innym dzieciom. Owszem, nauczycielka wesprze, jeśli Kasia poprosi ją o pomoc, podpowie, pomoże, nie znaczy to jednak, że Kasia dostanie instrukcję typu “zrób to i to, w taki, a nie inny sposób, według wzoru na tablicy, wypełnij luki i odpowiedz na pytania pełnym zdaniem”. Och, ileż by to odjęło odpowiedzialności z Kasi, wiedziałaby dokładnie, ile czego ma zrobić, żeby uznać, że się nauczyła. A tak? Nikt Kasi za rękę nie poprowadzi, nikt nie będzie “zachęcał” szóstkami czy straszył jedynkami – jeśli Kasia chce się czegoś nauczyć, musi wziąć za to odpowiedzialność i po prostu wykorzystać czas na to, żeby się uczyć. 

Grupa Kasi ma zasady, które Kasia współtworzyła, które zna i które zgodziła się respektować. Codziennie. Kasia sprząta po sobie, zmywa naczynia po zjedzonym obiedzie. Kasia wie, które zadania są obowiązkowe, a które opcjonalne. Tutaj wszyscy traktują ją poważnie i z szacunkiem i tego samego oczekują od Kasi. To ważne, żeby Kasia od początku uczyła się, że ona jest ważna i że równie ważni są wszyscy dookoła. Kasia uczy się, że jej potrzeby są równie ważne, jak potrzeby innych osób, że jej zachowanie ma wpływ na komfort życia innych i vice versa.

Gdyby Kasia nie chciała się uczyć, to pewnie niczego by się w Sparku nie nauczyła. I to jest właśnie ta cała sparkowa trudność – żeby się czegoś nauczyć, uczeń musi próbować, działać, nie bać się błędów, potknięć, sprawdzać, starać się, angażować… Kto się nie zaangażuje, niech nie oczekuje, że inni wezmą za jego rozwój odpowiedzialność. W Sparku zrezygnowano z wszelkich ułatwiaczy w postaci ocen, rankingów czy nagród, dzięki czemu zrobiło się sporo miejsca na możliwość sprawdzania, poszerzania i doskonalenia własnych możliwości przez uczniów. Wszystko to jednak pod jednym istotnym warunkiem – takim, że uczeń wykorzysta dany mu czas na rozwój samodzielności, odpowiedzialności, na poszerzenie swojej wiedzy i swych umiejętności. No cóż, nikt nie mówił, że w Sparku będzie łatwo…

Pozdrawiam, RR

* Kasia nie istnieje. Stworzyłam tę postać na potrzeby tekstu. Opis jej dnia w szkole jest natomiast odzwierciedleniem przeciętnego dnia szkolnego w Sparku. Doświadczenia Kasi są zlepkiem doświadczeń różnych dzieci z grup 1-3.


* Program IPC obejmuje przedmioty ścisłe, a także historię, geografię, sztukę, informatykę, wychowanie fizyczne, muzykę i rozwijanie świadomości dziecka jako członka społeczności międzynarodowej. Matematyka, podobnie jak język angielski i język polski są częściowo włączone w program IPC i ich nauczanie odbywa się także podczas odrębnych zajęć, co zaspokaja wymogi polskiej podstawy programowej.


Mam na imię Renata, w Sparku działam z grupą 1-3. Kiedy opuszczasz mury szkoły “tradycyjnej”, aby pracować w Sparku, to nie ma opcji – często po prostu stajesz (fizycznie lub w przenośni) i w zadziwieniu i mówisz do siebie “a więc da się w ten sposób!” Ja w każdym bądź razie tak mam i po prostu muszę o tym pisać. Dlatego ten blog – żeby opowiedzieć Wam, jak jest w Sparku 😉